Panu Bogu świeczkę…

Drukuj

Polska solidarna vs. Polska liberalna? Nie, według PiS i liberalna, i socjalna! W czasach, kiedy każdy musi być innowacyjny i „generować wartość dodaną”, wypada pogratulować takiej copywriterskiej kreatywności

Kandydatka na Prezesa Rady Ministrów (nie mylić z prezesurą w partii, to stanowisko zajęte dożywotnio!) pani Beata Szydło zapowiedziała samodzielne rządy Prawa i Sprawiedliwości. Uskrzydlona sondażami przyboczna Jarosława Kaczyńskiego i jego polityczna wychowanka rozpoczęła festiwal obietnic (1).

I nie ma co się temu dziwić. Samodzielne rządy wymagają odpowiedniej ilości prezentów. Aby nie dostać zadyszki przy ich recytacji, trzeba na chwilę zapomnieć o czymś, co ekonomiści określają mianem budżetu. Dla komfortu sumienia wystarczy jedynie wspomnieć od czasu do czasu o „uszczelnianiu systemu” (jak?). Co dalej? Dalej jest, w domyśle, słynne nadwiślańskie „jakoś to będzie”.

Ale oprócz dużej ilości prezentów, wypada uśmiechnąć się do wczorajszych przeciwników. I jednocześnie nie zapomnieć o starych przyjaciołach. Czyli: nie bać się zadowolić wszystkich: i elektorat socjalny, i wolnorynkowy. Dlatego postulaty liberalne gospodarczo w ustach poseł Szydło zaskakująco dobrze sąsiadują z postulatami etatystycznymi.

Dwa przykłady. Po pierwsze, na lewo patrz: cofnięcie reformy 67. Wszak czy się stoi, czy się leży godna emerytura się należy. A to, że budżet państwa tego nie wytrzyma, to już „wyjdzie na jaw”, ale dopiero po wyborach. Póki co więc skandujemy, że państwo da radę, nas na to stać, bo praca to wciąż smutna konieczność aniżeli coś, co może stanowić o naszej wartości, rozwoju itd.

Ekonomiści – nie tylko ci neoliberalni – nie mają złudzeń, że budżet RP wytrzyma kilka lat po anihilacji słusznej zmiany wprowadzonej za rządów Donalda Tuska. A dzisiejsi pracujący młodzi mogą podziękować za dodatkowe obciążenia i podwyżki podatków w przyszłości.

Po drugie, korwinizm. Co zrobić, gdy – jak mówi członek rady programowej PiS, Ryszard Bugaj – „Polska ma nie tylko niskie górne stawki podatku dochodowego, ale w ogóle małe wpływy podatkowe w stosunku do PKB”. Ba, profesor Bugaj nie owija w bawełnę: „Tezy o brutalnym i represyjnym fiskalizmie naszego państwa na tle reszty Unii Europejskiej są po prostu absurdalne” (2). Jak to, co zrobić w takiej sytuacji? Obniżyć podatki! Dlatego być-może-przyszła-pani-premier zapowiada 15 proc. CIT dla małych przedsiębiorstw, obwarowując obniżkę warunkiem inwestycji. Jak te inwestycje wyegzekwuje od przedsiębiorców (może poprzez CBA?) i czy nie wywoła mody na kreatywną księgowość? O tym, być może, przekonamy się w bliskiej przyszłości.

Jestem niezmiernie ciekaw, co o propozycji obniżki podatków z jednoczesnym zwiększeniem kwoty wolnej od podatku powiedziałby prof. Ryszard Bugaj? Pytanie retoryczne. Jedno natomiast nie ulega wątpliwości: NowoczesnaPL właśnie przestała być potrzebna.

Na sam koniec wypada przyznać, że PiS dokonał rzeczy niemożliwej. Przekuł swoje wczorajsze hasło „Polska solidarna vs. Polska liberalna” na „Polska i liberalna, i socjalna!”. W czasach, kiedy każdy musi być innowacyjny i „generować wartość dodaną”, wypada pogratulować takiej copywriterskiej kreatywności.

(1) B. Szydło – P. Majewski, „Idziemy po samodzielne rządy”, rp.pl.
(2) R. Bugaj – M. Sutowski, „Polska to raj podatkowy dla krezusów”, Dziennik Opinii.

Czytaj również